Dziś jest TA rocznica.
Upolityczniona, stanowiąca pretekst do politycznej gry i wykorzystywania tragicznej śmierci 96 osób do budowania swojego politycznego wizerunku – wciąż pamiętamy o „zdradzieckich mordach”, a dziś byliśmy świadkami powoływania się na nauczanie św. Jana Pawła II w celu potwierdzenia słuszności budowy pomnika smoleńskiego. W telewizji publicznej natomiast mogliśmy dziś cieszyć oczy najgorszym polskim filmem wszech czasów – produkcją stanowiącą nieudolne nawiązanie do „Człowieka z marmuru”,czyli „Smoleńskiem” Krauzego.
Z drugiej strony, nie brak jest drwin i szyderstw związanych z katastrofą TU-154. Ja sama widziałam dziś mnóstwo memów, których autorzy szydzą z „brzozy smoleńskiej” czy pilotów, którzy odpowiadali za lot.
Jak więc odnaleźć się między patosem i cynicznym graniem tym wydarzeniem w celu zbicia kapitału politycznego, z znieczulicą i szyderą?
Chyba całkiem prosto. Wystarczy spojrzeć na to nie oczami odpowiedzialnego za moralny kręgosłup narodu społecznego ortopedy, ale zwykłego Polaka (bo w Smoleńsku zginęła część polskiej elity) i człowieka (bo zginęli przede wszystkim ludzie, którzy opuścili żony, dzieci, przyjaciół).
Nie kotłujmy się w sprawie Smoleńska, nie biczujmy inwektywami. Nie dajmy się ponieść fali dziwnie rozdmuchanych emocji.
Tragedia sprzed ośmiu lat to ważna i bardzo smutna chwila w życiu naszego narodu. Żałoba minęła. Warto więc to wszystko przepracować, oswoić. Mówić o Smoleńsku bez agresji, bez lęku, z refleksją i szacunkiem wobec ofiar i ich rodzin. Czas zacząć mówić o tym normalnie.

Jej czytając ten komentarz myślałem przez chwilę że jestem na „Gazeta.pl”, a tu taki portal kiedyś katolicki…
wbrew temu, co mówi Pana nick, chyba jest Pan całkiem otwarty, skoro doczytał Pan do końca… 🙂