Bóg nudziarzy, brzydali i przegrywów

Powinnam się uczyć. Za parę godzin mam test z niemieckiego (w ramach „opuszczania swojej strefy komfortu” uczęszczamy z Mężem na kurs). Jakoś mi to jednak nie idzie, więc marnuję cenny czas scrollując tablicę na FB. I uwaga, mam łamiącą wiadomość:

Ewa Chodakowska przyznała się do wiary w Jezusa.

Poza miłymi słowami i gratulacjami z powodu odwagi, na Chodawkowską wylano wiele hejtu – że po co to tutaj zamieszcza, że to strona o zdrowym stylu życia, że przecież fitness to nie faith. Myślę, że większość negatywnych komentarzy na temat „wyznania” trenerki ma wspólny mianownik: przekonanie, że katolik nie może być ciekawą, popularną osobą, która podróżuje po świecie i wykonuje ciekawy zawód (a już na pewno nie taki związny z ciałem – no chyba, że grabarz).

Tymczasem katolicy wcale nie muszą być życiowymi nieudacznikami. Wiara w Boga i zaangażowanie religijne nie wyklucza posiadania pasji, przyjaciół, interesowania się milionem rzeczy i dbania o siebie. Nie wymaga także rezygnacji z (co dla niektórych może być szokiem) chęci otrzymywania sensownych pieniędzy za wykonywaną pracę. Pewnie, że dla prawdziwie wierzącego katolika nie będzie to najważniejsze w życiu – lifestyle nie powinien przyćmiewać „soulstyle’u” (określenie autorstwa cudownej Hipster Katoliczki). Jasne, że istnieją ludzie, którzy mają powołanie do życia w ascezie – i niektórzy z nich zdobywają świętość. Kościół jest jednak różnorodny – znajduje się w nim miejsce zarówno dla oazowiczek, Polaków-katolików, bezrobotnych, celebrytów, brzydkich i pięknych. Dla trenerki fitness także. Rozmontujmy więc schemat „prawdziwego katolika”, jaki mamy w głowie – prawdziwy katolik to taki, który wierzy w Zmartwychstanie Jezusa Chrystusa. Reszta ma nikłe znaczenie.

PS. Pani Ewo, Pani ćwiczenia są hardcorowe, ale dają boskie efekty!

3 komentarze

  1. Czytałem ten wpis Chodakowskiej. Najbardziej zdziwiły mnie… głosy poparcia i gratulacje odwagi (w kraju, w którym podobno 95% ludzi jest ochrzczonych).

    PS. Super blog, ląduje u mnie w zakładkach 🙂

    • katolwica

      Jak widać, chrzest zmywa grzech pierworodny, ale nie zapobiega rozwojowi głupoty i zacietrzewienia 🙂
      Dziękuję za uznanie, będę też wpadać do Pana – również pracuję jako copywriter, przyda mi się garść motywacji od człeka z branży 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *