Jesteśmy wraz z Mężem w urlopowym rozkroku – jeden wyjazd jest już za nami i stanowi dość odległe wspomnienie, a na drugi przyjdzie nam jeszcze sporo poczekać. Na bazie obserwacji własnych oraz opowieści naszych znajomych postanowiliśmy więc napisać kilka wskazówek, jak uczynić swój urlop prawdziwym koszmarem.
- Nie wychodź poza granice plaży hotelowej. Pamiętasz, gdy w „Królu lwie” Mufasa pokazywał Simbie „to takie ciemne miejsce” i zabronił tam chodzić? Niech dla Ciebie tym zakazanym terenem będzie wszystko to, co nie należy do hotelu. Po co masz oglądać ciekawe miejsca w nowym mieście i obcować z lokalną kulturą? Przypiekanie się niczym skwarka w promieniach słońca (plus drinki w wersji all inclisive) są przecież wszystkim, czego Ci trzeba. A że po powrocie do domu raczej nie będziesz mieć ciekawych wspomnień ani zdjęć – tym lepiej! W końcu beznadziejny urlop jest tym, o czym marzysz!
- Gardź lokalnym jedzeniem. Jesteś w ciekawej, tętniącej życiem stolicy lub w małej, górskiej miejcowości? Takie miejsca słyną z pewnych dań, o których rozpisują się blogerzy kulinarni i których Ty… nie powinieneś próbować. Jeśli nagle zgłodniałeś, wybierz sie do McDonald’s. Będziesz miał pewność, że nie zaskoczy Cię żaden nowy smak!
- Stwórz długą listę „must do”,”must see” i „must PHOTO”. Zamień swój urlop w niekończące się udowadanianie sobie, jak wiele możesz i jakim jesteś wspaniałym fotografem. Pięć stolic w tydzień? Ekstra! Całodzienne bieganie po plaży, mimo poparzeń słonecznych i pęcherzy na stopach? Super! A może piętnaste selfie na tle czegoś fajnego? Idealnie! W końcu nie przyjechałeś tu wypoczywać!
- Wybierz hotel słynący z brudu i niemiłej obsługi. Przygotowania do zmarnowania urlopu należy zaczać odpowiednio wcześniej. Jeśli odpowiednio się postarasz – masz szansę znaleźć pensjonat, domek lub hotel, w którym za dachówki robią kolejne wartwy pleśni, a zaczerpnięcie wody wymaga udania się do studni… którą wcześniej sam wykopiesz. Nie korzystaj ze stron, na których internauci oceniają poszczególne miejsca – bo jeszcze trafisz do ładnego, schludnego pokoju i… co wtedy?
- Unikaj rozmów z lokalsami. Obcy? A co on może mieć Ci do powiedzenia? Niech przemyślenia na temat swojej historii, tradycji i kultury miasta zachowa dla siebie. Podróże kształcą, to prawda. Unikając kontaktu z tubylcami, możesz temu jednak zapobiec!
- Porównuj swój wyjazd z wczasami innych. Jesteś nad Bałtykiem? Ale przecież Twój kumpel właśnie wyleguje się na plaży w Chorwacji, gdzie nie ma parawanów… A może poleciałeś do Portugalii? Zamiast się cieszyć, obczaj na fejsie zdjęcia znajomych, którzy surfują u wybrzeży Australii! Porównywanie się z innymi to jeden z najlepszych sposobów na zepsucie urlopu sobie, swojej rodzinie oraz… nabawienie się kompleksów.
- Olej sferę duchową. Iść do kościoła w nowym miejscu? Ale po co? W końcu katolikiem jesteś przez większość roku. Pomyśleć nad swoim życiem na plaży, wśród szumu fal? Po kiego grzyba, skoro można pójść na bazarek i kupić plastikowy rupieć do swojego pokoju? Chwila medytacji? Przecież nie za to płacisz! Im bardziej bezrefleksyjny, nastawiony jedynie na konsumpcję wszystkiego, co możliwe wyjazd, tym większa szansa na… zmarnowany urlop.
A Wy, co dodalibyście do tej listy?
