Myślmy o piciu na trzeźwo!

Rozpoczął się sierpień, który jest miesiącem trzeźwości. Oczywiście, zgodnie z tym, do czego wzywają biskupi warto wyrzec się alkoholu, jednak powinniśmy ofiarować to wyrzeczenie w ofierze dla jakiejś osoby, najlepiej alkoholika.

Jednak ja nie chciałem o tym rozmawiać, otóż jest serpień i niektórzy biskupi zaczęli namawiać rząd Polski do zakazu reklam alkoholowych, ograniczyć jego sprzedaż i podnieść jego ceny. Muszę się z tymi rozwiązaniami nie zgodzić z paru powodów:

  1. To, że nie będzie się pokazywać alkoholu, może wpłynąć negatywnie na społeczeństwo, ponieważ – przypomnijmy sobie czasy naszej młodości – młodzi ludzie będą chcieli chętniej sięgnąć po alkohol ze względu na to, że będzie on poniekąd tematem tabu. Nie wiem czy niektórzy zwolennicy takich rozwiązań się zastanawiają nad procesem myślowym młodego człowieka, jednak owoc który jest zakazany/nikt o nim nie mówi smakuje najlepiej.
  2. Podwyższenie cen alkoholu spowoduje tylko powrót do pędzenia własnego bimbru w domach/stodołach itp. Żadne zakazy nie powstrzymają osób uzależnionych lub po prostu chcących się zabawić w weekend od kupna alkoholu. Spowoduje to tylko powstanie szarej strefy i ograniczy pieniądze, które wpływają do budżetu państwa, z powodu nieopodatkowanego obrotu dobrami na rynku.
  3. Powinien powstać program edukacyjny (np. podczas zajęć WDŻ-tu), uczący kultury picia, wyjaśniania, jak badać swoje granice tolerancji alkoholu (nie oszukujmy się, młodzież stara się na wszystkie sposoby sprawdzić ile jest w stanie wypić w najkrótszym możliwym czasie), jaki wpływ na organizm ma przedawkowanie alkoholu itp. Opowiemy nasze doświadczenie – otóż jak byliśmy w Rzymie na wakacjach wino w kartonie było tańsze niż woda, jednak na ulicach nie widać było osób w stanie upojenia alkoholowego, a zaręczam, że alkohol lał się strumieniami w knajpach (w niektórych wino można było kupić tylko na butelki). Dlatego też trzeba zmienić kulturę picia w Polsce – co jest procesem długofalowym, jednak przynoszącym najlepsze i najtrwalsze skutki.
  4. W tym punkcie chcielibyśmy wrócić do początku naszych małżeńskich rozważań to znaczy – ofiarowanie tego wyrzeczenia w czyjejś intencji. Oczywiście warto mówić, że wielu Polaków ma problem alkoholowy jednak zdaje nam się, że niektórzy hierarchowie zapomnieli o tym do czego ma służyć wyrzeczenie się alkoholu na jakiś czas. Post jest zawsze w jakimś celu, np. podczas Wielkiego Postu doskonalimy naszą wiarę, ale także ofiarujemy nasze małe wyrzeczenia w jakiś intencjach.
  5. Aby zwalczać alkoholizm i mu zapobiegać, nalezy wyleczyć polską alkoholową schizofrenię: czemu na przykład na studiówce, na której bawią się już dorośli ludzie, nie mogą oni napić się legalnie dobrego wina, lecz – o czym wszyscy doskonale wiedzą – walą żubrówkę spod stołu? Przecież taka „taktyka” jest najgorszym, co możemy zaoferować młodym ludziom wchodzącym w życie! Osobiście uważamy, że na godzinach wychowawczych poprzedzających bal studniówkowy powinna być mowa o tym, jak co i ile powinniśmy pić. Rodziny, w których obowiązuje wysoka kultura picia, rzadko mają problem alkoholowy.
  6. Każdy psycholog czy terapeuta uzależnień wie, że aby alkoholik przestał pić, nie wystarczy zabrać mu alkohol – trzeba dać coś w zamian. Tak samo jest z profikaktyką alkoholizmu i pijaństwa – młodzi ludzie muszą mieć alternatywę dla „sportu”, jakim jest upijanie się. Tutaj jest właśnie przestrzeń dla Kościoła (i wszystkich ludzi dobrej woli): wspierajmy zaangażowanie młodych ludzi w sport, w wolontariat, w rozwoj własnej duchowości, pomagajmy młodym odkrywać swoje pasje. Wtedy wypicie kolejnej Amareny w parku przestanie być jedynym osiągnięciem, jakim młodzi ludzie mogą się przed sobą nawzajem chwalić.

 

Dlatego też proponujemy, aby niektórzy biskupi zajęli się sprawami duchownymi w pierwszej kolejności natomiast sprawy gospodarki winni zostawić rządzącym. Oczywiście uważam, że w sprawach edukacji o której wspomnieliśmy także Kościół winien być zaangażowany jednak to, że czegoś zakażemy, utrudnimy dostęp czy też w całości zakażemy, nie rozwiąże problemu społecznego, który jest głęboko zakorzeniony w Polakach.

A czy Wy obchodzicie miesiąc trzeźwości?

2 komentarze

  1. Rafał

    Nie, nie obchodzę. W ogóle uważam nazwę za nie trafioną. Jeśli zachęcamy do niepicia to powinien ren miesiąc nazywać się miesiącem abstynencji od alkoholu. Bo można być trzeźwym pijąc Ż UMIAREM NIE ROBIĄC Ż SIEBUE ŚWINI

  2. Rafał

    Nie, nie obchodzę. W ogóle uważam nazwę za nie trafioną. Jeśli zachęcamy do niepicia to powinien ren miesiąc nazywać się miesiącem abstynencji od alkoholu. Bo można być trzeźwym pijąc Ż UMIAREM NIE ROBIĄC Ż SIEBUE ŚWINI

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *