Tacy duzi, tacy mali. Lista naszych TOP 5 świętych

Za nami radosne święto Wszystkich Świętych oraz refleksyjny Dzień Zaduszny. W tym roku, z powodu zdrowotnych perturbacji, nie odwiedziliśmy żadnego z cmentarzy (czego, niestety, niezmiernie żałujemy). Nie oznacza to jednak, że pogrążyliśmy się w duchowej malignie – wręcz przeciwnie! Sporo czasu poświęciliśmy na rozmowę na temat świętości oraz twórczości pewnego znanego dziennikarza, który właśnie wydał drugą książkę na temat świętych, z którymi warto kontaktować się w różnych sprawach (natury ziemskiej i duchowej). Postanowiliśmy więc przygotować listę 5 świętych, do których zwracamy się my oraz którzy są – jak wierzymy – naszymi bratnimi duszami. Przecież – jak mówi doktryna o „świętych obcowaniu” – to, że ktoś przebywa po tamtej stronie nieba, nie ma tu przecież żadnego znaczenia!

Katarzyna Aleksandryjska – przedstawiana z kołem. Niezłomna, silna, elokwentna – jak już podjęła decyzję (o poświęceniu się Bogu), to tak już musiało być. Według legendy na krótko przed śmiercią pokonała w dyskusji 50 oponentów, dowodząc prawdziwości chrześcijaństwa – być może przeciwników nie było wcale 50, lecz na przykład 5, ale to przecież niczego nie zmienia. Jako istocie lubującej się w dyskusjach i nieustannie doskonalącej się w trudnej sztuce erystyki, postać św. Katarzyny jest bardzo bliska. Ta młoda dziewczyna przypomina nam o tym, że w każdych warunkach i w każdej sytuacji da się bronić swoich przekonań.

Teresa Benedykta od Krzyża – po prostu uwielbiam tę świętą. Nawrócona na chrześcijaństwo ateistka żydowskiego pochodzenia, która do prawdy o Bogu dotarła po zrobieniu doktoratu i wielu intelektualych rozterkach, która finalnie zginęła w obozie koncentracyjnym, a później… została uznana za patronę Europy. Św. Teresa (przed przyjęciem święceń Edyta Stein) burzy obraz głupiopokornej, naiwnej katoliczki, która liczy na Boga, bo nie umie liczyć do dziesięciu. Na pewno będą z nią mieli „po drodze” wszyscy ci, którzy niekoniecznie czują się dobrze w religijności ludowej, nie zachwyca ich „Barka” oraz którzy przez to wszystko zastanawiają się, czy ich katolicym nie jest zbyt przeintelektualizowany.

Helena – czasami rodzice mają fantazję, wybierając imiona dla swoich dzieci. Moim także nie zabrakło kreatywności – na skutek ich życiowej decyzji (niektórzy twierdzą uparcie, że pomyłki) noszę więc imię Angelika, a co za tym idzie – nie posiadam świętej imienniczki (a zatem wzrasta moja motywacja do osiągnięcia świętości ;)). Wybierając patronkę przy okazji bierzmowania, wiedziałam więc, że musi być to osoba wyjątkowa, która niejako „zrekompensuje” mi opisany brak. Padło na świętą Helenę. Cesarzowa, matka, fundatorka bazylik, kobieta pielgrzymująca, pomagająca ubogim i propagująca chrześcijaństwo. Warto wiedzieć, że za jej zasługi prawosławni nadali jej miano „Równej apostołom”. Nieźle, nie? Św. Helena jest więc moim (Żony) niebiańskim coachem, który swoim życiem przypomina o tym, że nie ma czasu do stracenia i jeśli wyłączymy filmy o kotach YouTube, będziemy mogli zrobić rzeczy naprawdę epickie.

Jerzy z Kapadocji – każdy zna tego świętego, jest to święty przedstawiany na koniu z włócznią przebijającą smoka. Jak byliśmy z małżonką w Pradze można było znaleźć ich „całe mnóstwo” :). Ale dlaczego znalazł się on w Topce? Odpowiedź jest o tyle prosta, że jest to parton skautów a co za tym idzie także i naszym. Jest to święty który reprezentuje rycerstwo i męstwo – wszak według legendy wybawił księżniczkę od pożarcia przed smoka broniąc się znakiem krzyża i pokonując bestię. Warto się zwracać do niego w chwilach gdy mierzymy się z własnym smokiem – słabością lub problemem, który wydaje się nie do rozwiązania.

Franciszek – nieco hipsterski święty, który wiedział, że prawdziwego szczęścia w życiu nie dadzą nam przedmioty ani pieniądze (te mogą dać jedynie chwilowe zadowolenie), lecz jedynie życie w zgodzie z Bogiem, ludźmi i naturą. Prostota życia Biedaczyny z Asyżu niezmiernie nam imponuje – sami łapiemy się często na tym, że goniąc za finansowym dobrobytem, gubimy to, co jest naprawdę ważne. Poza tym… kto może być bliski sercu dwojga wegetarian na rowerach, jeśli nie święty, który podobno wygłosił kazanie dla zwierząt…?

A do kogo spośród mieszkańców Nieba Wy lubicie się zwracać?

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *