Pozwólmy śmierci milczeć

Człowiek wykazuje niezwykle silną tendencję do nadawania znaczenia różnym faktom i wydarzeniom. Na ogół przynosi to pozytywne efekty – inaczej tonęłibyśmy w depresyjnym nastroju i nihilizmie. Z drugiej strony, ta ogólna przypadłość naszego gatunku, może prowadzić do zjawisk bardzo negatywnych – między innymi do utylitarnego traktowania zdarzeń, które powinny być spuentowane jedynie pełnym szacunku/zadumy/spokoju milczeniem bądź mądrą, rzeczową rozmową. Tak często bywa w przypadkach śmierci – tragicznej, poniesionej na wojnie, bądź samobójczej.

Tak – śmierć Szarego Człowieka również została wykorzystana do niecnych celów. Samobójczy czyn chorego człowieka zawijamy w kokon naszych projekcji i życzeniowego myślenia. Społeczeństwo chce tej śmierci jakoś „użyć”, coś za jej pomocą ugrać, udowodnić. To podłe zachowanie.

W niektórych miastach w Polsce odbywają się marsze ku czci Szarego Człowieka. Nie będziemy brali w nich udziału. To, że ktoś postanowił odebrać sobie życie w tak drastyczny sposób, jest niezwykle smutne. Powiedzmy jednak jasno: czyn samobójczy nie jest jednak aktem heroizmu. Samobójstwo zawsze wskazuje na to, że osoba, która je popełniła, cierpiała na depresję (i często inne poważne problemy). To smutne, że część osób „wspominających” Szarego Człowieka stara się wykorzystywać jego śmierć do walki politycznej, używając słów tragicznie zmarłego jako oręża przeciwko władzy, z którą (tak samo jak my) się nie zgadzają.

Z drugiej strony, niektórzy katoliccy tradycjonaliści skupiają się na nieustannym przypominaniu, że samobójcza śmierć jest jednym z najcięższych grzechów i zarzucają osobom wspominającym Piotra Szczęsnego, że „promują” samobójstwo. Oczywiście, pod ostrzałem znalazł się o. Kramer, który w swoim wpisie na Facebooku wyraził nadzieję, że ten nieszczęśliwy człowiek znalazł to, czego szukał. Trop zwęszyły także brukowce, przypisując znanemu duchownemu „chwalenie desperata”. Powiedzmy jasno – takie zachowanie redakcji to po prostu ohyda.

Mamy nadzieję, że medialna i polityczna wrzawa wokół tematu ucichnie jak najszybciej, pozostawiając rodzinie i przyjaciołom zmarłego miejsce na intymność i żałobę. Mamy też nadzieję – podobnie jak o. Grzegorz Kramer –  że pan Piotr zazna po śmierci spokoju. Przypomnijmy, że Kościół, jak stwierdza Katechizm, choć uznaje czyn samobójczy za grzech, to stwierdza rówież, że nie wolno jest nam tracić wiary w zbawienie osoby, która targnęła się na własne życie. Nawet znany z ostrych wypowiedzi abp Jędraszewski w kwestii samobójców wypowiadał się w sposób spokojny i wyważony, zwracając uwagę na udział choroby w tak desperackim czynie.

Pozwólmy zatem śmierci pana Piotra milczeć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *