„Ale rybkę zjesz?” Jak być wege i przeżyć Święta

Świątecznych reklam jest coraz więcej, w rozgłośniach radiowych inne piosenki są jedynie przerywnikami do puszczanego nieustannie „Last Chritmas”, a dziwnie wyglądający Mikołaje czają się za każdym rogiem centrum handlowego. Idą Święta. Już za chwilę usiądziemy przy stole z rodzicami, dziadkami, wujkami i ciociami – niektórych mamy ochotę szczerze wyściskać, innych być może mielbyśmy okazję udusić. Wiesz, że podczas wigilii na stole będzie królował zabity własnoręcznie przez wuja Stefana karp, a w pierwszy dzień Świąt ciotka Halina z dumą wniesie na stół wołową pieczeń. Wszystko super… chyba, że akurat jesteś wegetarianinem. Na podstawie własnych doświadczeń przygotowaliśmy krótki poradnik, jak przetrwać świąteczną biesiadę , gdy jest się egzemplarzem zielskożernym.

  1. Poinformuj wcześniej, co jesz, a czego nie. Niby sprawa jest prosta – wegetarianie nie jedzą mięsa, zaś weganie – żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego. Tyle, że – według tradycji – ryba jest daniem postnym, a zatem w mniemaniu niektórych cioć i babć – wegetariańskim. Nierzadko przy wigilijnym stole życzliwe babunie są niezmiernie zdziwione, gdy odmawiamy nałożenia sobie na talerz karpia lub śledzika – przecież „rybka to nie mięso”! Aby zapobiec niezręcznym sytuacjom, warto ponformować gospodarzy wcześniej, których dokładnie potraw nie będziemy jeść – zwłaszcza, jeśli zrezygnowaliśmy z mięsa niedawno. Warto zwrócić uwagę także na mniej oczywistą kwestię ciast – nierzadko obecna jest w nich żelatyna wieprzowa.
  2. Zaproponuj przywiezienie czegoś swojego. Jeśli Twoja rodzina należy do wyjątkowo mięsożernych (a takich w naszym kraju nie brakuje), możesz swoimi „fanaberiami” narobić gospodarzom kłopotu – wiele osób nie wyobraża sobie drugiego dania bez kotleta, a zupy bez mięsnej wkładki. Nie byłoby dobrze, aby osoba, która zaprasza nas na Święta, czuła się przyparta do muru – dlatego dobrze jest szczerze z nią porozmawiać. Jeśli masz wrażenie, że konieczność przygotowania bezmięsnego dania powoduje u niej przerażenie i palpitacje serca, zaproponuj, że przywieziesz coś pysznego. Kto wie – może wege jedzenie podbije serca współbiesiadników…?
  3. Przygotuj się na pytania i komentarze. Większość wegetarian przynajmniej raz usłyszy przy świątecznym stole komentarz dotyczący ich diety – wuj Janusz powie, że „bez mięsa nie spłodzisz zdrowych dzieci”, kuzynka Hanka zapyta „co Ty w takim razie jesz”, a dziadek dorzuci, że „kiedyś ludziom nie w głowie były takie głupoty”. Pamiętaj, że nikt nie ma prawa Cię obrażać – krewni muszą uszanować Twój wybór. Odpowiadaj nieagresywnie, ale stanowczo, np. „Podjąłem taką decyzję i nie zamierzam jej zmieniać”.
  4. Nie nawracaj nikogo na wege (zbyt nachalnie). To oczywiste, że skoro jesteśmy wrażliwi na cierpienie zwierząt, chcielibyśmy przyczynić się do ograniczenia ich cierpień na świecie – na przykład zachęcając innych do rezygnacji z jedzenia mięsa. Musimy jednak pamiętać, że nazywając popisowe mięsne danie gospodyni „padliną”, a na pytanie, czy chcemy obejrzeć „Kevina samego w domu”, odpowiadamy, że lepiej zobaczyć film z rzeźni i wyciągnąć wnioski, nikogo do wegetarianimu nie przekonamy – a wręcz mozemy zniechęcić. Wegetarianie i tak mają często opinię freaków – lepiej jest nie wzmacniać tego stereotypu.
  5. Nie koncentruj się na sprawach okołojedzeniowych. Rodziny wegetariańskie są w naszym kraju nieliczne – i jeśli Twoja do nich nie należy, sprawy diety i etyki żywienia mogą Was bardzo poróżnić. Na pewno jest jednak wiele rzeczy, które Was łączą – w końcu jesteście rodziną i spotkaliście sie po to, by spędzić razem wyjątkowy czas. Spróbujcie skupić się na nich. A jeśli mimo wszystko jakoś nie możecie się porozumieć – pomyśl o tym, że już niedługo któś z krewnych powie „Święta, Święta i po Świętach”!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *