9 komentarzy

  1. Sama zostawiłam 6tygodniowego synka i wróciłam na studia podyplomowe. Na mnie nikt krzywo nie patrzył, ale mąż był zachwalany pod niebiosa. Mnie nikt za poród przy którym o mało nie umarłam doceniła mała garstka osób – wszak poród to przecież nic takiego 😉 Fajnie, że piszecie o tym tak prosto i strawnie – dzięki!

    • katolwica

      To dobrze, że postanowiła Pani wrócić na studia ;). Szkoda, że rola kobiety jest także niedoceniana – kobieta musi urodzić, to jej obowiązek itp…. martwią nas takie stwierdzenia.
      Cieszymy się, że ma Pani takiego wspierającego męża i gratulujemy urodzenia i wychowywania dziecka :).

  2. Marcin

    Trochę to brzmi jak manifestacja z portali feministycznych. Rola matki i ojca jest inna bo jesteśmy inni. Możemy się z tym zgodzić albo nie. Przynoszenie pieniędzy do domu czy wymierzanie (niekoniecznie fizycznych) kar dziecku jest także ważne. To że ojciec ma problemy z przewijaniem dziecka bo robi to znacznie rzadziej nie znaczy że dziecka nie kocha. To że zazwyczaj go nie karmi nie znaczy że jest ojcem nieobecnym. Możemy napisać tysiąc manifestów i dwa tysiące mądrych książek ale nie zmienimy tego co jest uwarunkowane biologicznie. Rodzice będą kochać swoje dzieci ale ich role będą się zawsze nieco różnić.

    • Kuba

      Z pięcioletniej perspektywy bycia ojcem napiszę tak – przewijanie dziecka nie wymaga doktoratu, jest w sumie dość prostą czynnością. Dlatego, jak ktoś w dyskusji o ojcostwie pisze, że ojciec może mieć problemy z przewijaniem, albo robić to rzadziej, niż matka, to mam wrażenie, że to piękna próba usprawiedliwiania lenistwa i traktowania matki dziecka, jak służącej. A pisanie w kontekście takich czynności, jak przewijanie czy karmienie dziecka o „biologicznym uwarunkowaniu”, czy uznawanie tego tekstu za „manifestację z portali feministycznych” to – przepraszam – zupełne 3,14erdolenie

      Zalecałbym przeczytanie tekstu ponownie, bo chyba pojawił się problem z jego zrozumieniem.

  3. Towarzysz

    Samo to że to jest tu napisane nikogo do niczego nie przekona (mowa oczywiście o moim komentarzu ;), ale samo pisanie jest fajne i zalążek w głowie może zasiać. Trzymam kciuki aby powodów do zmartwień było jak najmniej.

  4. Aga

    A ja uwazam że powyższy autor ma racje, dlaczego świat ma nam dyktować warunki a jak zrobimy innaczej to jestesmy dziwni.
    To prawda że kultura wychowawcza naszych ojcow- nie wszystkich ale w mojej rodzinie była ograniczona tylko do poczecia.to jest bardzo smutne. DZIECKO jak sie rodzi to ma „pusty” baniak miłości i dopiero dorastajac wypełnia go milością od mamy i taty.Jesli tej ojcowskiej milosci nie otrzyma to ten „baniak miłości” tylko po cześci jest pełny a tu trzeba czerpac nabieżąco w życiu dorosłym. Wspaniałe jest gdy tatusiowie są w życiu dziecka oczywiście nigdy niezastąpià mam( bo one odgrywają tu spektakularną rolę w noszeniu dziecka, rodzeniu i wspieraniu itd) ale nie oszukujmy sie ze mama sama potrafiła by to zrobic.
    Dzieki Bogu moj mąż jest w tej kwesti coraz lepszy i coraz cześciej wyłapuje momenty gdy potrzebuje chwili wytchnienia….szczeże mogę powiedzieć że miłość do Jezusa wszystko zmiennia i to wzbaga w nim wieksza miłość do naszej rodziny.

  5. Agnieszka

    Kacper masz 100% rację. Niestety wielu ojców zapracowywuje sobie na to swoim zachowaniem. Wielu do dziś uważa że to kobieta MUSI zajmować się Ich dzieckiem. Niewielu wie że kobiety UWIELBIAJĄ mężczyzn, którzy zajmują się własnymi potomkami. Z zazdrością patrzą na rodziców siedzących w parku, którzy wspólnie opiekują się maluchem. Nie mówię tu a sytuacji, gdzie oboje są w przysłowiowy parku, ojciec siedzi na ławce i powtarza „nie rób” „nie biegaj” itp ale za każdym razem „cztery litery” podnosi matka, biegnie z piciem, biegnie wytrzeć nos, biegnie bo maluch się za wysoko wdrapal itd. Mówię o sytuacji gdzie robią to naprzemiennie, tak aby dzielić się i obowiązkiem opieki i aby korzyść ze spaceru była obustronna.
    Nie wszyscy ojcowie są beznadziejnymi wymigaczami, jest naprawdę wielu ojców, którzy są SUPER TATUSIAMI, za to oczywiście też dziękuję mojemu mężowi, który właśnie biega z naszym synkiem po podwórku, bo ja pije kawę, choć on nie pyta co robię, a to dlatego że robi to z miłości do dziecka, nie z obowiązku bo tak trzeba, nie dlatego żebym miała chwilę dla siebie, ale dlatego że czerpie satysfakcję z zabawy ze swoim dzieckiem, tak jak matka😉

  6. thorgi

    Ja myślę, że promowanie wzorca ‚zniewieściałego’ mężczyzny do niczego dobrego nie prowadzi. Wystarczająco dużo w tym kraju facetów, którzy nie potrafią wziąć odpowiedzialności za utrzymanie rodziny i bycia twardym kiedy sytuacja życiowa tego wymaga.

    • Kuba

      Thorgi, ale co jest „zniewieściałego” w zajmowaniu się przez ojca dziećmi? Czy zniewieścienie według Ciebie ma być spowodowane przewijaniem dziecka, karmieniem go, wyprowadzaniem na spacery czy uczeniem czytania? Czy według Ciebie prace domowe także powodują „zniewieścienie” mężczyzny np. zmywanie czy pranie?

      Według mnie prawdziwe męstwo to właśnie współuczestniczenie z żoną w zajmowaniu się dzieckiem, co jest pracą żmudną, często bez łatwej i szybkiej gratyfikacji.

      Zapewniam Cię, że w porównaniu z tym „mężne” zapewnianie utrzymania rodziny pracą w biurze to kompletny lajcik i sofciarstwo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *