22 komentarze

  1. Stosujemy NPR od 6 lat. Obaj synowie byli planowani i poczęli się w czasie, w którym to planowaliśmy. Nie jest to łatwa metoda, nie tylko ze względu na wstrzemięźliwość. Trzeba ją dobrze poznać i nauczyć się stosować na sobie by była skuteczna.

      • Magdalena Urbańska

        Narazie się udało 😉 Zobaczymy czy będzie tak dalej – oby, bo z różnych względów nie powinnam już zachodzić w ciążę. Pozdrawiam!

  2. Edyta

    Ciekawy artykul a tekst NPR Jest bardzo istotnym tematem i powinno sie o nim mówić na lekcjsch religii czyli mówić młodym ludziom o świadomości swojego ciała, że zarówno kobieta i mężczyzna mogą obserwować objawy płodności i niepłodności kobiety przebiegające w cyklu kobiety.

    Bóg nas stworzył i dał nam narzędzia abyśmy wzrastalu na drodze do świętości

  3. Ppp

    Już z samego tego artykułu widać, że NPR są:
    1 – Pracochłonne,
    2 – Czasochłonne,
    3 – Mało skuteczne.
    A każdy z tych powodów z osobna jest wskazówką, by poszukać czegoś lepszego.
    Jeśli ktoś uważa, że pigułki są szkodliwe dla zdrowia, to powinien sobie przypomnieć, że od wspomnianej encykliki minęło już KILKADZIESIĄT lat. Wtedy faktycznie były szkodliwe, dzisiaj ten problem jest w zaniku, o ile w ogóle istnieje.
    Pozdrawiam.

    • Joanna

      Dzisiejsze pigułki są nieszkodliwe?? A cała lista efektów ubocznych? Jakiś czas temu na jednej z grup FB kobiety pisały do czego doprowadziła ich antykoncepcja. Wiele z nich pisało o znacznym przyroście wagi, problemach skórnych, spadku libido, chwiejności emocjonalnej, problemach z zajściem w ciążę. Długo by jeszcze wymieniać. Wiele z tych kobiet zdecydowało sie na NPR aby nie rujnować swojego zdrowia. Dla wielu aspekt religijny był też niezwykle istotny

  4. t

    Katolwico może masz pomysł jak przekonać żonę lub męża do NPR ? Mam wrażenie, że często jedna ze stron chciałaby właśnie korzystać z NPR, a drugi małżonek jest ‚oporny’…
    Czyli jak ‚zareklamować’ NPR 🙂 ?

    • Angelika Szelągowska-Mironiuk

      Myślę, że jak z każdą poważną sprawą w małżeństwie, dobrze byłoby szczerze powiedzieć, dlaczego to jest dla nas takie ważne – kwestia sumienia, podejścia do zdrowia, pragnienie poznania własnego ciała itd. No i zawsze jestem zdania, że nie można idealizować w takich sytuacjach, tylko wspólnie zastanowić się, co zrobimy, gdy przyjdą trudne chwile i kryzysy. Może to zbliży męża i żonę i ułatwi podjęcie decyzji 🙂

    • teolog

      No jak to jak? Albo przyjmują ją świętokradczo, albo latają raz na rok do spowiedzi wielkanocnej, po czym wracają do „normalności”. Co tu rozwijać?

  5. adamusek

    Wystarczy dobry komputerek cyklu, poranny pomiar temperatury plus czasem dodatkowy pomiar stężenia LH w moczu i mamy 99,8 % skuteczności jaka metoda Wam to zapewni ?
    Zgodnie z sumienie, nie szkodzi zdrowiu, pozwala wzrastać duchowo małżonkom itp.

  6. Asia

    Stosuję NPR od 13 lat z/w religijnych. Mogę powiedzieć, że jako metoda zapobiegania ciąży przy regularnych cyklach jest tak skuteczna, że można by wcale nie mieć dzieci. To wogòle powoduje duży lęk przed decyzją o dziecku, skoro można go nie mieć i trudno się wogòle na dziecko przy npr zdecydować. Niestety nie ma rozwiązań co z okresem poporodowym. Nie potrafiłam wtedy rozpoznawać żadnych objawòw i po pierwszym porodzie stosowaliśmy prezerwatywy a po drugim było 11 mies. bez seksu co zaowocowało ogromnym kryzysem w naszym małżeństwie. Wielu księży w tym okresie zezwala na prezerwatywy o czym dowiedziałam się dopiero pòźniej. Jeśli chodzi o codzienne życie to przy NPR jest zdecydowanie za mało seksu i spontaniczności, wszystko zaplanowane pod linijkę i trzeba udawać , że nie mamy ochoty na seks jak mamy, bo akurat nie wolno. NPR nie jest wcale idealny i opròcz nakazòw religijnych trzeba trochę własnego rozumu aby małżeństwo seksualnie nie umarło.

  7. B.

    Stosowaliśmy przez rok fam myśląc że to npr. Czyli w dniach płodnych zamienialiśmy tylko jeden rodzaj seksu na inny. Bo nikt nam nie powiedział że wstrzemięźliwość polega na tym że nie robimy nic. Wtedy byliśmy zadowoleni z metody. Wszystko się zmieniło po urodzeniu dziecka. Dodam że było zaplanowane. Przez 5 miesięcy nie mogłam się ogarnąć i wrócić do obserwacji. Instruktorka zapewniała że npr jest miły łatwy i przyjemny. Ta ,. Jasne! Że to tylko 5minut dziennie. Tylko nikt mi nie powiedział że to może być akurat to 5 minut kiedy dziecko chce mnitna własność. Kiedy zaczęłam prowadzić obserwacje okazało się że nie mogę wyznaczyć żadnych dni niepłodnych. Instruktorka mnie olała mówiąc że nie pomoże bo nie karmiła piersią. Przez kolejne 7 miesięcy karmienia było tylko kilka niepłodnych dni. Śmiech na sali. Szukałam w międzyczasie pomocy ale kolejne dwie instruktorki od strony technicznej, ani księża od strony duchowej w niczym mi nie pomogli.
    Niewiedza księży jest porażająca i propaganda pro npr wtedy też była straszna. Teraz już przynajmniej zaczyna się mówić o jakichś trudnościach, bo wtedy właściwie wszystko negowano. Zaszłam w ciążę w pierwszej owulacji niecały rok po porodzie. Była to w sumie świadoma decyzja że rezygnujemy z planowania. Poroniłam. Potem konieczność zrobienia badań. Podjęłam próbę stosowania prawdziwego npr, bo już wiedziałam że to co stosowaliśmy po ślubie, npr nie było. I okazało się że nie jestem w stanie wytrzymać nawet tydzień bez seksu w dniach płodnych. Mój mąż tak samo.
    Teraz mamy już 3 dzieci i kolejne okresy poporodowe z prezerwatywami. Nie sądzę żebym kiedykolwiek wróciła do npr. Próbowałam kilka razy mierzyć temperaturę, ale sprawiało mi to fizyczny ból. Bardzo mnie to zaskoczyło. Metoda która była reklamowana jako naturalna i bez skutków ubocznych tak mi zryła mózg że boli mnie wkładanie termometru do pochwy, podczas gdy seks czy badania u ginekologa nie bolą. Mogłabym dużo jeszcze pisać o doświadczeniach moich i znajomych, ale to bez sensu.
    Chodzę do spowiedzi i mówię o swojej sytuacji zawsze mówię że nie zamierzam zmienić sposobu postępowania i że nie żałuję używania prezerwatyw. I jeszcze się nie zdarzyło żeby mi ktoś odmówił rozgrzeszenie. Księża nie są świadomi nadal, że przy npr można mieć jakieś problemy. Chyba nie wiedzą co mi powiedzieć. Może jeden taki się trafił co wiedział o czym mówię. Nie znam nikogo kogo ta metoda by ubogaciła, ani żadnego małżeństwa co byłoby zadowolone. Raczej ludzie jeśli stosują to traktują to jako „zło konieczne”. Nie wierzę żeby Bóg chciał żeby ludzie tak się męczyli.

  8. Ter

    Wg mnie NPR powoduje, że traktujemy ciało przedmiotowo. Badamy, mierzymy, liczymy jakby to jakiś obiekt obcy był a nie JA. Tak chyba wyobrażają sobie instruktorzy. Że kobieta jest z drewna. Nikt nie pomyśli, że powyższe czynności (badanie: śluzu, temperatury itp) sprawiają, że ciągle myślimy o seksie (bo musimy myśleć, żeby nie zaniedbać badań), nie mówiąc już o tym, że nasze przesadne (z konieczności) zainteresowanie własnymi narządami płciowymi (pochwa, szyjka) i dotykanie ich nie ułatwia wstrzemięźliwości a wręcz przeciwnie. Przerwy we współżyciu, które byłyby normalne i naturalne w innych okolicznościach (rozłąka, choroba), stają się przy tej „metodzie” nie do zniesienia. Dla mnie to jest chore, naprawdę. NPR może i jest świetne przy trudnościach w zajściu w ciążę, przy staraniu się o dziecko, ale na pewno nie jako metoda, by ciąży uniknąć. Poza tym dochodzą trudności techniczne: mierzenie temperatury ma sens po w miarę przespanej nocy, na pewno nie przy wstawaniu do niemowlęcia i karmieniu co 3 godziny. Nie mówiąc o tym, że budzimy się na ogół na płacz dziecka a nie 10 minut przed nim. A leżenie i niereagowanie na wrzask powoduje taki stres, że temperatura wzrasta! Poza tym przy kilkorgu dzieciach nie ma szansy przespać całej nocy bez przerwy, więc pomiary temperatury tracą sens. Mówię otwarcie, że stosowałam te wszystkie naturalne metody i męczyłam się przy tym okropnie a teraz, po latach (stara już jestem!) uważam, że byłam głupia. Skutki były następujące: ciągły stres i strach przed ciążą, unikanie współżycia, nieporozumienia z mężem. Ten problem po prostu obrzydzał mi życie, nie tylko seksualne, ale w ogóle. Myślę, że gdyby nie kurczowe trzymanie się „nauki Kościoła” byłabym lepszą żoną i matką (na pewno bardziej pogodną, otwartą, niezestresowaną, nie bojącą się okazywać uczuć itp). W końcu się zbuntowałam i ….nie dostałam rozgrzeszenia za używanie prezerwatywy. Było to po urodzeniu 7 (siódmego) dziecka. Na koniec dodam coś pozytywnego: pod koniec swego „wieku rozrodczego” spotkałam się z małymi (wielkości szminki do ust) i niedrogimi mikroskopami , które wykorzystywały fakt, że ślina zachowuje się jak śluz szyjkowy i krystalizuje w odpowiedni sposób w dni płodne. To była naprawdę rewelacja. Bez wysiłku i w prosty sposób można było sprawdzić płodność w danej chwili. Niestety, urządzenia te szybko znikły z rynku, z powodu kompletnego braku zainteresowania. A z nimi, być może, NPR byłoby do zniesienia. To było dość dawno, a mimo to, z tego co widzę na różnych forach, dalej króluje mierzenie temperatury i ręczne badanie śluzu.

    • Anulka

      Zgadzam się. Stosuję NPR tylko dlatego, że na nic innego nie pozwala KK. Szczerze go nienawidzę (npru). Cylke mam krótkie. Dni niepłodnych od 7 do 9 a mąż jest kierowcą i tylko w weekendy jest w domu, więc za wiele nie korzystamy. O spontaniczności nie ma mowy. Relacje przez to wszystko nam się psują, bo jest tyle różnych rzeczy, które zaburzają obserwacje, że jak tylko myślę o seksie, to od razu kojarzy mi się z ciążą. Mam 4 dzieci i więcej nie chcę. Poddałam się operacji ginekologicznej, bo mnie dzieci uszkodziły przy porodach. Teraz mam to wszystko stracić? Myśleliśmy o wazektomii, ale przecież też NIE WOLNO. Mi npr tak uprzykrzył życie, że już mi się nawet seksu nie chce, tylko niestety mężowi ciągle się chce….. A co będzie w okresie manopauzy? Aż się boję myśleć

  9. Ter

    I jeszcze jedno: księża nie mają żadnej wiedzy o fizjologii kobiet, uważają zapewne, że NPR jest proste, łatwe i skuteczne, więc używanie innych środków (prezerwatywa) to wynik niebywałej zatwardziałości albo rozpasania seksualnego. Myślą zapewne, że po prostu nie możemy lub nie chcemy wytrzymać kilku dni w miesiącu bez seksu (a oni muszą całe życie).

  10. Stan

    Nie wiem czy ktoś tu jeszcze zagląda, komentuje.
    Ciekawią mnie 2 sytuacje odnośnie NPR po ślubie kościelnym.

    1. Jeden małżonek stara się być wierzącym praktykującym katolikiem, drugi jest letnim / niepraktykującym albo ogólnie mało zainteresowany religijnością. Czy wtedy nie pojawia się furtka i możliwość zrzucenia winy na barki współmałżonka na zasadzie „no, próbowałam/em ale nie dał się przekonać do NPR, trudno, to niech będą gumki lub tabsy” i szczęśliwe życie bez stresujących dylematów. Tylko czy to uczciwe?

    2. Oboje są praktykującymi katolikami. Powiedzmy 25 – 35 lat. Próbują NPR. Dwa tygodnie mogą zaczekać, spodziewają się co miesiąc 12 – 16 dni na współżycie, kończy się na 6 – 4 i to wtedy gdy żonie się nie chce. Frustracja, unikanie się, kłótnie, nerwica. Tabletki, spirale odpadają z wiadomych powodów. Decydują się w mniej pewne dni na użycie neutralnych dla zdrowia prezerwatyw i oralny do końca. Nie chcieli żyć we frustracji, próbowali NPR, ale rodził tylko problemy, załóżmy że nawet przed ślubem czekali na siebie. Nie mają wyrzutów sumienia, znają jednak naukę KK i wykładnie KKK i w obawie przed świętokradzką spowiedzią informują o swojej sytuacji. Permanentnie nie otrzymują rozgrzeszeń. Co się dzieje wtedy w psychice małżonków? Ktoś miał podobną sytuacje? Bardzo mnie to ciekawi, ale i martwi.

    (w sytuacji pominąłem już kilka kwestii, założyłem, że nie chcą być całkowicie zamknięci na życie, planują rozsądnie kilka dzieci a może już jakieś mają)

    Inna sprawa dlaczego w tematyce NPR udziela się tak mało mężczyzn? Trochę rozumiem bo ciąża dotyczy ciała kobiety, pomiary w NPR też dotyczą jej, mężczyzna ma zawsze (trochę upraszczając) ochotę i tak. Jednak dalej dysproporcja jest bardzo dużo i dla mnie niezrozumiała. Faceci katolicy częściej mają mówiąc brzydko wywalone na oficjalne stanowisko KK odnośnie antykoncepcji w małżeństwie i nawet do Komunii idą bez skrupułów w tych sprawach?

  11. Mężczyzna

    W tematyce NPR całkowicie pomija się aspekt mężczyzn. Cały czas na 3 spotkaniach nawija się o kobiecie, jej pochwie macicy śluzie krwawieniu itd. Ani słowem nie wspomina się o tym jak zwiększyć ilość nasienia czy poprawić jego jakość. Poza tym archaicznosc tej metody jaki i samego twórcy który pod koniec lat 60 stracił uprawnienia do wykonywania zawodu lekarza raczej nie przemawiają ani za skutecznością ani rzetelnością .

    • Damian

      Dodam tylko, że nikt nie radzi mężczyznom w jaki sposób przetrwać kilkutygodniowe okresy abstynencji, gdy np. obok w łóżku śpi żona. Kilkutygodniowe, bo jesteśmy zmuszeni korzystać tylko z krótkiej trzeciej fazy. Pierwsza faza to okres, a potem od razu śluz, druga wiadomo. Trzecia krótka (6 dni!), bo niedoczynność tarczycy. I tak sobie żyjemy sfrustrowani i warczący na siebie…

  12. Domin

    Od ponad 9 miesięcy jestem żoną, próbuję stosować npr. Wierzaca, praktykujaca. Czekałam do ślubu. I niestety poczatki były okropne. Do dziś są chwile kiedy sięgamy po prezerwatywy bo dają lepsze nawilżenie i mniej boli. Npr spowodował we mnie ogromny lęk przed ciążą. Zawsze dzieci mieć chciałam a teraz? W życiu. Pierwsze cykle w miarę czytelne, 25-28 dniowe. Cieszyłam się ze okres nie zaskakuje, ze wiem co i jak z organizmem. Ale 2 ostatnie cykle to 32 dni i teraz prawdopodobnie z 43 dni. Jest 33 dzień cyklu, a ja nie mogę wspolzyc bo były 3 podejścia do owulacji zachwiane przez infekcje. Jedyne co teraz czuje to frustracja, bo okazało się że mam wysokie libido i chciałabym codziennie bliskości z mężem a nawet jak mam nieplodne to boli i przepada okazja. Czuję się fatalnie , bo wszyscy chwalą npr a jak przychodzi co do czego to jest tylko cierpienie. Metoda jest dobra na poczęcie, nie rozumiem czemu Kościół nie dopuszcza prezerwatyw. Nie wpływają na organizm, dla mnie jest przyjemniej, nie rozumiem…

    • Ter

      Poszukaj mądrego spowiednika. Są tacy, którzy uznają, że więź małżeńska ważniejsza od tego strasznego „prezerwatywowego” grzechu. Piszę sarkastycznie, bo rozumieć to powinni wszyscy. Moja myśl jest taka: KK nie może oficjalnie ogłosić, że prezerwatywy są ok, bo boi się „uwolnienia” seksu, nawet w małżeństwie. Bo przedmiotowe traktowanie, bo unikanie poczęcia powiązane z postawą aborcyjną (skoro uważamy, że prezerwatywa daje pewność zabezpieczenia to nie dopuszczamy myśli o poczęciu a gdy się zdarzy jesteśmy skłonni do aborcji). Dla mnie to czysta, wydumana przez duchownych teoria nie mająca wiele wspólnego z rzeczywistością, ale jest i tyle. Więc oficjalnie pewnie niewiele się zmieni. Ale są też zalecenia dla spowiedników, żeby: 1. rozróżniali grzech od materii grzechu; 2. rozeznawali każdy przypadek osobno. I wielu mądrych (przeważnie starszych) tak robi i po rozeznaniu właśnie zezwala małżonkom (tym konkretnie a nie wszystkim w ogóle) na prezerwatywy. Niestety, bardzo wielu, szczególnie młodych, trzyma się „litery” i za skarby nie rozgrzeszy. Kiedyś miałam taki przypadek. Młody, bardzo fajny skądinąd ksiądz w ogóle pominął moje trudności w ustaleniu dni płodnych, pominął fakt posiadania sporej gromadki dzieci, problemy zdrowotne, pominął też to, że moje małżeństwo się sypie. Skupił się na moim braku żalu i chęci poprawy i nie dał rozgrzeszenia. Przez długi czas byłam pełna gniewu i żalu na Pana Boga, Kościół, męża, cały świat. Potem zaczęłam używać rozumu (dar Boski jakby nie było) i własnego sumienia (zawsze ma pierwszeństwo). Dla pewności chodziłam do spowiedzi do starszych księży, których znałam. Menopauzy bez prezerwatywy (lub tabletek) nie da się przejść i tak. Chyba, że się wcześniej rozwiedziesz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *