Braterstwo to poczucie wspólnoty

Kto był harcerzem (a właściwie jest nim nadal, bo harcerzem jest się do końca życia), temu nie trzeba przypominać, że obchodzimy dziś Dzień Myśli Braterskiej – święto skautów z całego świata, które jest także dniem przyjaźni. Kto nie był – z pewnością wiele stracił, ale… może zainteresuje go rozmowa na temat duchowości, braterstwa i działalności harcerskiej, jaką przeprowadziliśmy z autorką bloga Harcerka od Pana Boga (https://harcerkaodpanaboga.blogspot.com/). Tak – napisaliśmy wspólny post!

 

 

W jaki sposób harcerstwo pomogło Ci rozwijać się duchowo?

Harcerka od Pana Boga:

Myśląc o rozwoju duchowym aktualnie myślę o tych pięciu grupach aktywności, które są wpisane w harcerski system wychowania: rozwijanie wewnętrznej dyscypliny i trenowanie ducha, włączanie się w działalność na rzecz społeczeństwa, próba zrozumienia otaczającego nas świata, przyczynianie się do tworzenia bardziej wrażliwego i tolerancyjnego społeczeństwa, odkrywanie potrzeby modlitwy i czynnego udziału w życiu społeczności religijnych.

Harcerstwo na pewno pomogło mi w rozwoju duchowym poprzez stopnie i sprawności. Konkretne zadania, które motywowały mnie do uczenia się różnych rzeczy np. obierania ziemniaków. Moja mama bardzo się z tego cieszyła, bo podczas trwania próby co niedzielę musiałam je obierać. Zadania, które układałam z opiekunem (a trochę tego było) pozwalały mi trenować silną wolę np. poprzez regularne bieganie. Niektóre zadania pozwoliły mi na pogłębienie mojej relacji z Bogiem przez rekolekcje.

Prowadząc drużynę włączaliśmy się w działania na rzecz społeczeństwa przez Szlachetną Paczkę. Mam bardzo dobre wspomnienia! Będąc właśnie w ZHP uczyłam się rozmawiać z różnymi osobami, niekoniecznie praktykującymi katolikami, a przez starałam się słuchać ludzi i dowiadywać się dlaczego myślą, tak a nie inaczej. Światopogląd nie był jednak przeszkodą w świetnej współpracy. Z perspektywy czasu bardzo sobie cenię właśnie to doświadczenie.

W drużynie zawsze braliśmy udział w życiu Kościoła, czy to przez zbiórki o tematyce religijnej, czy to przez odbywanie warty przy grobie Pana Jezusa. Pierwszą katechezę przeprowadziłam właśnie w swojej drużynie!

Moje indywidualne zadania w ramach prób na stopnie też nawiązywały do tego tematu: właśnie modlitwy, rekolekcji, poszukiwania wspólnoty w Kościele. Dzięki harcerstwu była okazja do tego, żeby podejmować ważne życiowe tematy.


Katolwica & Mąż:

Harcerstwo na pewno pomogło nam pojąć, czym w ogóle jest duchowość. Wiele osób nie rozróżnia pojęć „duchowość” i „religijność” – a choć mają one sporą część wspólną, to jednak nie są tożsame. Dzięki harcerstwu mieliśmy okazję, aby spotykać się z osobami różnych wyznań, wyznającymi różne wartości – była to lekcja tolerancji, wzajemnego szacunku, ale jednocześnie motywacja do określenia samego siebie, własnych poglądów i przekonań. W czasie „burzy i naporu”, czyli w okresie dojrzewania i zadawania pytań, mieliśmy szansę spotkać mądrych ludzi, którzy pomagali nam odnaleźć wartości, jakimi chcemy kierować się w życiu. Wraz z hufcem, do którego należeliśmy przed laty, spędziliśmy niemało czasu na uroczystościach w kościołach – była to motywacja do tego, by zadać sobie pytanie o własne miejsce w Kościele. „Obstawianie” różnych wydarzeń było motywacją, by wyruszyć na samodzielne poszukiwania. Tak zwane „harcerstwo pomnikowe” wyszło nam na dobre! Później przyszła służba instruktorska, prowadzenie drużyny, gromady, a w końcu – Zespołu Wychowania Duchowego i Religijnego ChŁ ZHP. To była ważna lekcja odpowiedzialności – skoro zachęcamy innych do rozwoju duchowego, to sami też musimy mieć na ten temat rozległą wiedzę. Organizując spotkania, debaty czy konferencje i zapraszając na nie przedstawicieli różnych grup wyznaniowych, artystów czy animatorów kultury, sami staliśmy się religioznawcami-amatorami, staliśmy się bardziej otwarci.. Na własnej skórze doświadczyliśmy też, czym są owocne działania ekumeniczne.

Czym jest dla Ciebie braterstwo?
K&M:

„Braterstwo” wywodzi się od słowa „brat” – a brat to członek rodziny. W rodzinach, jak wiadomo, różnie bywa – rodzeństwo często się ze sobą nie zgadza. Czasami osoby z jednej rodziny wybierają zupełnie inne drogi życia, ale w dobrej, kochającej się rodzinie, nadal się o siebie troszczymy i wspieramy. Tym właśnie jest dla nas braterstwo- byciem blisko drugiej osoby, towarzyszeniem jej i przede wszystkim życzeniem jej dobrze. Nawet wtedy, kiedy ta osoba ma zupełnie inne poglądy, inaczej widzi świat. Swoją drogą, w hackerstwie to właśnie jest magiczne – ludzie, którzy często bardzo się między sobą różnią, potrafią wspólnie działać – bo przecież, poza różnicami, jest cos, co nas łączy. Braterstwo to także bycie przy kimś bez względu na trudności, problemy – tak, jak ma to miejsce we wspierającej się rodzinie.

HoPB:

Braterstwo to dla mnie poczucie wspólnoty. W harcerstwie to się odczuwa, że jesteśmy braćmi i siostrami. Zawsze podobało mi się, jak harcerze i harcerki mówili do mnie „druhno”. Ostatnio spotkałam mamę mojego już pełnoletniego harcerza, a ona cały czas mówi do mnie „druhno”. Dla mnie jest to miłe.

Braterstwo wiąże z tym, że możemy na siebie liczyć, tak jak w rodzinie. Szczególnie dało się to odczuć na zakończenie zbiórki, czy jakiegoś wyjazdu, stawaliśmy w kręgu i śpiewaliśmy „Bratnie słowo sobie dajem, że pomagać będziem wzajem…” Dało się poczuć taką wspólnotę. Zresztą te przyjaźnie, które zaczęły się w harcerstwie trwają do dzisiaj, a już nie mamy, że tak powiem nic razem do zorganizowania oprócz spotkania, na którym możemy wspólnie pograć w planszówki.

Jakie zasady wyniesione z harcerstwa są dla Ciebie szczególnie ważne?

HoPB:

Wydaje mi się, że takie poczucie odpowiedzialności za powierzone zadania i ludzi. Rzadko zdarza się, żeby ktoś tak zaufał młodemu człowiekowi, jak dzieje się to w harcerstwie. A to się wielokrotnie działo przez prowadzenie zastępu drużyny, czy zorganizowanie samodzielnie biwaku w wieku 16 lat.

Harcerstwo „nauczyło mnie” także dobrze organizować sobie czas. Ten kto prowadził drużynę dobrze mnie rozumie. A ten kto prowadził 40 osobową drużynę rozumie jeszcze bardziej. Po prostu trzeba dobrze rozdzielić czas. Trzeba też dobrze rozdzielić obowiązki, nauczyć się prosić o pomoc, co też łatwe nie jest. Ale razem możemy zrobić naprawę więcej dobrych rzeczy. Dzięki Bogu miałam dobrą kadrę! (Pozdrawiam!)

Trzecia sprawa to nie skreślać innych. Zawsze starałam się mieć takie podejście w myśl świętego Jana Bosko: „Bycie dobrym nie polega na tym, że nie popełnia się żadnego błędu: bycie dobrym polega na posiadaniu woli poprawy.” Trzeba towarzyszyć. Tyle.

K&M:

Twoje wartości wyniesione z harcerstwa są bardzo podobne do naszych. Także prowadziliśmy drużynę i zastęp, co poskutkowało potrzebą lepszego organizowania sobie czasu. Wielu ludzi uważa, że nie można powierzyć 16-latkowi żadnego poważnego zadania – harcerstwo zmienia ten pogląd, tutaj dzieją się rzeczy niezwykłe, gdzie 16-latkowie są w stanie sami zorganizować grę terenową czy – tak jak powiedziałaś – są w stanie podołać organizacji biwaku.

Do Twojej listy dodalibyśmy tylko lepszą pogodę ducha, harcerstwo jednak jej uczy i przez zabawę pokazuje, że często nauka nowych rzeczy także może być zabawna. Oprócz uśmiechania się z powodu zabawy, także należy wspomnieć o uśmiechu do drugiego człowieka. Harcerstwo uświadomiło nam jaką moc może mieć prosty uśmiech skierowany do drugiej osoby – to od razu wpływa lepiej na nastrój i samopoczucie obu stron. Bez wątpienia nauczyliśmy się także odpowiedzialności za własne słowa i decyzje – w końcu „Na słowie harcerza polegaj jak na Zawiszy”.

Czy kierujesz się nimi w swoim życiu, w swojej działalności blogerskiej?

K&M:

Tak. Bloga prowadzimy wprawdzie dla hobby (nie zarabiamy na tym ;)), ale staramy się, aby teksty, które publikujemy, były rzetelne, aby nikogo w nich nie obrażać. Staramy się także poruszać ważne kwestie społeczne oraz inspirować innych w zakresie duchowości. Kto wie, może nasze doświadczenie Boga, nasze spojrzenie na otaczającą rzeczywistość będzie dla kogoś pomocne? My sami mamy z tego dużo radości, często, aby nie minąć się z prawdą, musimy coś sprawdzić, doczytać. Zasada „drużynowy też się bawi” obowiązuje także przy prowadzeniu bloga!

HoPB:

Myślę, że raczej tak. Chociaż częstotliwość tekstów jest jaka jest. Trudno mi to w obecnym momencie mojego życia przeskoczyć. Są rzeczy ważne i ważniejsze. O! I tego też nauczyłam się będąc w harcerstwie, że są rzeczy ważne i ważniejsze, a harcerstwo nie może być na pierwszym miejscu. To usłyszałam mając 13 lat i pamiętam do tej pory. W sumie będąc w harcerstwie dowiedziałam się, co jest dla mnie naprawdę ważne.

Harcerka od Pana Boga (Ania) – jej życie związane jest z teologią i pedagogiką. Była drużynową 13 Gdyńskiej Drużyny Harcerskiej „Drapieżne Ptaki” im. Jana Pawła II. Aktualnie jest instruktorem Związku Harcerstwa Polskiego (przewodniczka, Harcerka Rzeczypospolitej). Stara się w każdym człowieku, i w każdej sytuacji znaleźć dobro. Nie zawsze jest to proste i nie zawsze jej wychodzi, jednak nie chce w tym ustawać. Uwielbia pić dobrą kawę, najbardziej na świecie capuccino.

Continue Reading

Tajm tu sej gudbaj. Kilka rzeczy, które zabierze Ci wolontariat

Obchodzimy dziś Światowy Dzień Wolontariusza. Piękna sprawa. Zaangażowanie w wolontariat daje naprawdę mega dużo – zarówno nam samym, jak i osobom, którym pomagamy. Oboje z Mężem mieliśmy okazję tego doświadczyć – byliśmy wolontariuszami w różnych miejscach, ale najdłuższa i najważniejsza dla nas jest nieodpłatna praca na rzecz innych w harcerstwie. Niezaleznie jednak od tego, w jakiej organizacji działamy, jaki mamy zakres zadań (wolontariatem może być fizyczna praca w schronisku dla zwierzaków, ale także pisanie artykułów dla portalu, który pomaga np. chorym), musimy się także liczyć ze stratą pewnych rzeczy. Zanim więc w ramach adwentowego postanowienia zaangazujesz się w nieodpłatną pracę na czyjąś rzecz, uświadom sobie, że niektóre rzeczy po prostu pożegnasz. Być może raz na zawsze.

Poczucie, że Twoje problemy są najpoważniejsze na świecie.

Bo prawdopodobnie nie są. I nie chodzi tu o podbudowywanie się cudzym nieszczęściem, albo upajanie tym, że „inni mają gorzej”. Absolutnie nie – jeśli mamy poważne troski w życiu, to najpierw powinniśmy sami się ogarnąć, a dopiero potem ruszać do hospicjum czy fundacji. Wolondatiat nie może być ucieczką przed kłopotami. Pomoc innym uświadamia nam jednak, że większość naszych problemów da radę rozwiązać, a nasze życie wcale nie jest do bani.

Nieustanne skupienie na sobie.

Jeśli tylko nie traktujesz wolontariatu narcystycznie, jako okazji do pokazania, jak bardzo jesteś altruisyczny i wyjatkowy, to on na serio może zmienić Twoją perspektywę. Pomagając innym, powoli uwalniamy się od tego krępującego ruchy egoizmu, który sprawia, że jesteśmy napuszeni, a często także przewrażliwieni na swoim punkcie i samotni.  Wolontariat naprawdę uczy pokory, a także dystansu do samego siebie.

Nadmiar wolnego czasu.

Człowiek nie został stworzony do obijania się – już w Księdze Rodzaju Bóg każe Adamowi „czynić ziemię sobie poddaną”, czyli pracować. Wielogodzinne scrollowanie fejsa czy wylegiwanie się przed telewizorem nie służy ani naszemu zdrowiu, ani wyglądowi, ani samopoczuciu. Człowiek chronicznie znudzony to po prostu człowiek nieszczęśliwy. Zaangazowanie się w pomoc potrzebującym zdjemie z Ciebie to okropne brzemię.

Nieznajomość siebie.

Moja ukochana poetka Szymborska pisała, że „tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono”. Wolontariat jest niepowtarzalną okazją do tego, by sprawdzić swoją odpornoć na stres i umiejętnosć organizowania czasu. Angażowanie się w pracę non-profit pozwala też odkryć własne talenty, pasje i możliwości. Kiedy wiemy dużo o sobie, wiemy zwykle również, w którym kierunku w życiu chcemy podążać – a przecież brak odpowiedzi na pytanie „co mam dalej robić ze swoim życiem?” jest w pewnym wieku prawdziwym problemem.

Brak perspektyw zawodowych.

Co mam wpisać w CV, skoro dopiero skończyłem studia i niewiele umiem? Jesli byłes lub jesteś wolontariuszem, prawdopodobnie nie będziesz miał z tym trudności. Wolontariat może być wspanialym „rozbiegiem” przed pracą zawodową, okazją do nabrania doświadczenia oraz… początkiem kariery. Wiele osób jest przecież zatrudnianych w miejscach, w których wcześniej „pracowały za darmo”. Sami mamy wpisane do CV kilka kursów i umiejętności, które zdobyliśmy dzięki ZHP.

A Wy jakie macie doświadczenia w tym temacie? 🙂

Continue Reading