To wolna niedziela, z handlem się rozstajemy…

https://wtemacie24.pl/wp-content/uploads/2017/09/725a.jpg

Witajcie w pierwszej niedzieli wolnej od handlu! Jak spędzacie ten czas?

Piotr Duda, prezes Solidarności, powiedział, że „Niedziela powinna być dla Boga i rodziny”. Oczywiście, że się z tym zgadzamy, jednak czy na pewno osiągniemy to poprzez akty prawne? Przecież jest wiele branż, które mogą dzisiaj działać na starych zasadach – stacje benzynowe, kawiarnie i bistra, sklepy z dewocjonaliami, kina czy teatry. Dlaczego zatrudnieni tam ludzie mają nie mieć wolnej niedzieli dla „Boga i rodziny”? Ponadto, w dzisiejszych czasach czasem trudno jest określić, co jest pracą konieczną, a co nie – i co jest pracą w ogóle. Czy pisanie postu na bloga to praca, czy realizowanie hobby? A co, jeśli na tym zarabiamy? A prowadzenie zajęć w klubie fitness przez fit freaka? No i co ze studentami zaocznymi i ich wykładowcami? Poza tym, nie wiadomo, czy żarty o Orlenie, który otworzy stoiska z nabiałem, nie staną się rzeczywistością. Albo czy sieciówki odzieżowe nie wprowadzą nagle do sprzedaży łańcuszków z podobiznami Jezusa – w końcu sklepów z dewocjonaliami ustawa nie obejmuje… Sprytni przedsiębiorcy zapewne znajdą wiele sposobów, aby zakaz obejść. Poza tym, w czym „gorsze” są kelnerki od kasjerek? One przecież „obowiązkowego” wolnego nie mają. No i co z niekatolikami, którzy swoje dni świąteczne obchodzą kiedy indziej…?

Choć idea niedzieli spędzonej w kościele i domowym zaciszu jak najbardziej do nas przemawia, to jednak nie jesteśmy fanami nowej ustawy – nie jesteśmy raczej zwolennikami „ręcznych” rozwiązań. Pytań jest zbyt wiele, by odpowiedzieć na nie jedynie ustawą zakazującą niedzielnego handlu. Jedynym trwałym rozwiązaniem problemu przepracowania i braku czasu dla rodziny byłoby wypracowanie nowej kultury zatrudnienia. Rodziny z pewnością byłyby szczęśliwsze, gdyby pracodawcy szanowali to, że ludzie – nawet ci zatrudnieni na umowach zlecenie – mają prawo do życia prywatnego i wolnych dni (dla wielu osób zapewne byłaby to właśnie niedziela). I gdyby ludziom – a więc i studentom, i seniorom – płacono tyle, by nie musieli oni pracować od świtu do zmierzchu przez 7 dni w tygodniu (oczywiście, na miarę tego, na co dana firma może sobie pozwolić). I gdyby, w końcu, zaczęto traktować pracowników poważnie i zaczęto zatrudniać na poważne umowy (pięć lat na wspomnianym już zleceniu to na ogół kpina z drugiego człowieka).

Jako katolicy żałujemy, że w kazaniach tak rzadko słyszy się słowa kierowane do osób zatrudniających innych, by szanowały swoich podwładnych – w końcu to też jest element społecznej nauki Kościoła. Może, gdybyśmy – jako wspólnota – lepiej formowali tych, którzy w przyszłości stają na czele firm i korporacji, to ustawa o wolnych niedzielach nie byłaby konieczna…? Praca u podstaw zawsze przynosi lepsze efekty, niż mechaniczne ograniczanie skutków wcześniejszych zaniedbań.

 

Continue Reading

Tajm tu sej gudbaj. Kilka rzeczy, które zabierze Ci wolontariat

Obchodzimy dziś Światowy Dzień Wolontariusza. Piękna sprawa. Zaangażowanie w wolontariat daje naprawdę mega dużo – zarówno nam samym, jak i osobom, którym pomagamy. Oboje z Mężem mieliśmy okazję tego doświadczyć – byliśmy wolontariuszami w różnych miejscach, ale najdłuższa i najważniejsza dla nas jest nieodpłatna praca na rzecz innych w harcerstwie. Niezaleznie jednak od tego, w jakiej organizacji działamy, jaki mamy zakres zadań (wolontariatem może być fizyczna praca w schronisku dla zwierzaków, ale także pisanie artykułów dla portalu, który pomaga np. chorym), musimy się także liczyć ze stratą pewnych rzeczy. Zanim więc w ramach adwentowego postanowienia zaangazujesz się w nieodpłatną pracę na czyjąś rzecz, uświadom sobie, że niektóre rzeczy po prostu pożegnasz. Być może raz na zawsze.

Poczucie, że Twoje problemy są najpoważniejsze na świecie.

Bo prawdopodobnie nie są. I nie chodzi tu o podbudowywanie się cudzym nieszczęściem, albo upajanie tym, że „inni mają gorzej”. Absolutnie nie – jeśli mamy poważne troski w życiu, to najpierw powinniśmy sami się ogarnąć, a dopiero potem ruszać do hospicjum czy fundacji. Wolondatiat nie może być ucieczką przed kłopotami. Pomoc innym uświadamia nam jednak, że większość naszych problemów da radę rozwiązać, a nasze życie wcale nie jest do bani.

Nieustanne skupienie na sobie.

Jeśli tylko nie traktujesz wolontariatu narcystycznie, jako okazji do pokazania, jak bardzo jesteś altruisyczny i wyjatkowy, to on na serio może zmienić Twoją perspektywę. Pomagając innym, powoli uwalniamy się od tego krępującego ruchy egoizmu, który sprawia, że jesteśmy napuszeni, a często także przewrażliwieni na swoim punkcie i samotni.  Wolontariat naprawdę uczy pokory, a także dystansu do samego siebie.

Nadmiar wolnego czasu.

Człowiek nie został stworzony do obijania się – już w Księdze Rodzaju Bóg każe Adamowi „czynić ziemię sobie poddaną”, czyli pracować. Wielogodzinne scrollowanie fejsa czy wylegiwanie się przed telewizorem nie służy ani naszemu zdrowiu, ani wyglądowi, ani samopoczuciu. Człowiek chronicznie znudzony to po prostu człowiek nieszczęśliwy. Zaangazowanie się w pomoc potrzebującym zdjemie z Ciebie to okropne brzemię.

Nieznajomość siebie.

Moja ukochana poetka Szymborska pisała, że „tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono”. Wolontariat jest niepowtarzalną okazją do tego, by sprawdzić swoją odpornoć na stres i umiejętnosć organizowania czasu. Angażowanie się w pracę non-profit pozwala też odkryć własne talenty, pasje i możliwości. Kiedy wiemy dużo o sobie, wiemy zwykle również, w którym kierunku w życiu chcemy podążać – a przecież brak odpowiedzi na pytanie „co mam dalej robić ze swoim życiem?” jest w pewnym wieku prawdziwym problemem.

Brak perspektyw zawodowych.

Co mam wpisać w CV, skoro dopiero skończyłem studia i niewiele umiem? Jesli byłes lub jesteś wolontariuszem, prawdopodobnie nie będziesz miał z tym trudności. Wolontariat może być wspanialym „rozbiegiem” przed pracą zawodową, okazją do nabrania doświadczenia oraz… początkiem kariery. Wiele osób jest przecież zatrudnianych w miejscach, w których wcześniej „pracowały za darmo”. Sami mamy wpisane do CV kilka kursów i umiejętności, które zdobyliśmy dzięki ZHP.

A Wy jakie macie doświadczenia w tym temacie? 🙂

Continue Reading